Bezpieczne zakupy
Idosell security badge

Konne Wyprawy Ścianą Wschodnią - Kraina Kuhailana

2019-05-06
Konne Wyprawy Ścianą Wschodnią - Kraina Kuhailana

Czartoria to wieś w województwie lubelskim. Znajduje się tu Kraina Kuhailana – stajnia rajdowa prowadzona przez Krzysztofa Czarnotę – miłośnika koni, zwłaszcza arabskich, Kresów Wschodnich, Trylogii i długich wypraw w siodle. O sobie pisze: pisarz, autor kilku powieści, satyryk, kabareciarz, felietonista, trener i hodowca arabów, zawodnik w Długodystansowych Rajdach Konnych. Rajd rozpoczynamy kolacją w Kresowym Zaścianku w Horyszowie, mieszczącym jednocześnie Muzeum Kuhailana. Potrawy są wyśmienite, porcje zacne a desery rozpływają się w ustach. Wszystko to w otoczeniu portretów najznamienitszych koni arabskich i ich hodowców i pasjonatów. Ściany muzeum przyozdabiają portrety Baska i Bałałajki, a także buńczuk z ogona ogiera Murat-Nur i plecione, arabskie ogłowia. Przedstawione są niesamowite historie wypraw Emira Rzewuskiego i Bogdana Ziętarskiego po baśniowe, oryginalne pustynne araby.

Z tejże Czartorii w majowy weekend wyjechaliśmy na rajd konny na grzbiecie czystej krwi koni arabskich, w tym hodowli gospodarza Atamanki (Mąciwoda – Arabia/Borysław) i Medowara, półkrwi Jeny oraz gościnnych El Alejandry i Amanta. Pokonamy 100 km w siodle. Konie rącze i żwawe, ale łagodne, niosły nas dzielnie przez 3 dni po polach, lasach i wąwozach. Pogoda dopisywała, tzn nie nękał upał ani owady. Za to ożywczy deszcz pierwszego i trzeciego dnia zmył z roślin pył, oczyścił powietrze (choć i tak tutaj zdrowe, a niebo czyste, mało pocięte liniami wysokiego napięcia) i pozwolił cieszyć oczy soczystą zielenią grabów, buków, traw i ziół. Te ostatnie rosną tu bujnie i w wielości przydatnych, często leczniczych gatunków. Pięknie krzewią się nerkowate, ciemne listki kopytnika, kwitną kolorowe miodunki o pstrych liściach, pnie sie ku słońcu przytulia, paprocie i wyka, niebieskim oczkiem łypie żmijowiec.

Po drodze spośród zieleni wynurzały się to kapliczki, to chylące się drewniane chatki, to tajemnicze ruiny. Na mały popas dla pokrzepienia ludzi i koni zatrzymaliśmy się w dworku Władysława Czachórskiego w Grabowczyku. Właściciel majątku był znanym portrecistą, "malarzem pięknych kobiet". Gościem dworku Czachórskich bywał Henryk Sienkiewicz. Wspólnie z gospodarzem jeździli na konne wyprawy. Ciekawa rzeźba terenu fascynowała i inspirowała pisarza – to właśnie te wąwozy, wzgórza, wapienne kamienie, warownie zostały później opisane w Trylogii. Na wałach w okolicach wsi Gliniska powstawały szkice do scen z Trylogii (a konkretnie oblężenia Zbaraża). Park dworski w Grabowczyku wpisany jest do rejestru zabytków, a pochodzi z XVIII/XIX w. Niesamowicie jest zatrzymać się na popas z końmi w tym samym miejscu - dworek istnieje do dziś, a widok wkoło roztacza się zjawiskowy.

Pierwszy popas nocny mieliśmy przyjemność zrobić na terenie innych, opuszczonych zabudowań dworskich - po dworze pozostały budynki gospodarcze, aleje gigantycznych, starych drzew oraz solidna stodoła. Konie wygodnie rozlokowały się w połowie przestronnej stodoły, zostawiając drugą część dla ludzi. Dworki park z pomnikowymi okazami drzew robił niesamowite wrażenie. Z obfitego w okolicy drewna opałowego zrobiliśmy ognisko - herbata z czajnika nad ogniem i kolacja z kociołka smakowały w tym niesamowitym miejscu jak królewski posiłek.

Przez 3 dni przemierzaliśmy dukty, pola i lasy krainy zwanej Działami Grabowieckimi. Jest to najwyższa część Wyżyny Lubelskiej, urozmaicona głębokimi jarami i dolinami, o tej porze roku regularnie przetykanymi pasami zielonych zbóż i żółciutkiego rzepaku. Od czasu do czasu z otwartych, falistych pól wjeżdżamy w parny, liściasty las, najczęściej grabowy, z dodatkiem buków, jaworów, czasem brzóz. Ziemie są żyzne, "pszenno-buraczane"co sprzyja bujnej roślinności ale też powoduje ślizganie się kopyt po deszczu. Dzięki temu jechaliśmy wolniej i zobaczyliśmy więcej – a rozglądać się tu warto. Można tu spotkać zapominane dworki, kapliczki i mogiłki, świątynie i cmentarze katolickie i prawosławne, świadectwa burzliwej historii i wielonarodowej przeszłości tych ziem.


Mijamy także rezerwat susła perełkowanego "Wygon Grabowiecki" koło miejscowości Grabowiec Góra. Niestety susełki jak to ich natura każe: śpią – żadnego w tę deszczową pogodę nie uświadczyliśmy. Niedaleko jest też rezerwat Rogów chroniący rzadkie rośliny kserotermiczne i stepowe, reliktowe stanowisko dziewięćsiłu popłocholistnego – tego nie odwiedziliśmy, ale może warto następnym razem.

Przez gminę Grabowiec przepływają cztery rzeki (Wolica, Kalinówka kończąca się w okolicach Glinisk, Marianka i Henrykówka, wypływająca z bagna w Bereści). Tworzą tu rozlewiska, bagna, stawy, sadzawki i mokradła. Konie doskonale umyły sobie kopyta w mokrej trawie, natomiast na asfalt wcale prawie nie wychodziły, z wyjątkiem kilku mijanych wsi. Jedną z nich była Bereść, wzmiankowana w dokumentach już w 1394 roku a w XIX wieku będąca własnością rodziny Milowiczów. Kolejna to Grabowiec-Góra, położona nad rzeką Kalinówką, kiedyś znana pod nazwą Wołucza. To tutaj we wrześniu 1939 roku rozegrały się tragiczne wydarzenia: żołnierze Armii Czerwonej zastrzelili ponad 20 rannych żołnierzy polskich i lekarzy ze szpitala polowego. W okolicy bije źródło Łza Księżniczki. Mijane niewielkie laski z przewaga grabów dały źródło nazwie dawnego miasta Grabowiec. Wzmiankowane było już w 1268 w kronice ruskiej, był to gród obronny książąt ruskich na szlaku handlowym do Zawichostu, a potem ważne miasto królewskie i siedziba starostów. Według legendy, zbłąkany rycerz w grabowym lesie spotkał uroczą pasterkę owieczek; takiej była urody i wdzięku że nic, tylko musiał ją poślubić, a na pamiątkę w lesie założył gród Grabowiec. W 1869 miejscowość utraciła prawa miejskie. Zabytkiem Grabowca jest dziś Góra Zamkowa na której dawniej wznosił się zamek starostów powiatu grabowieckiego, czyli „fortalicium Grabowyecz”.



Rajd z Krainy Kuhailan był kameralny, spokojny, z dala od cywilizacji i przede wszystkim - udany :) Trasa i pogoda pozwoliły wspaniale wyciszyć się i poczuć jedność z przyrodą i magię miejsca. Wielką zaletą było rozsądne, z głową prowadzenie wyprawy – bez szaleństw i dziecinady, bezpiecznie dla ludzi i koni. Otwarta przestrzeń i i niezmącona wolność zapierała dech w piersiach. Ta wspaniała wyprawa będzie miała kolejne odsłony – serdecznie polecam!

 

Polecane

Halter York Siena czarny

Halter York Siena czarny

20,00 zł brutto/1szt.
Hodowla i użytkowanie koni tom I

Hodowla i użytkowanie koni tom I

35,00 zł brutto/1szt.
pixel